|
|
| Wiadomość |
Autor |
Wysłany: Czw Paź 08, 2009 23:54
|
|
|
Wypowiedź księdza - mĘskiego szowinisty. "Gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle"? A moŻe jednak "gdzie diabeł nie może, tam księdza pośle"? Jak człowiek wykształcony i niby "oświecony" może takie ogranicozne frazesy powtarzać? Dobrze, że z takimi "sędziami" nie muszę mieć do czynienia.
Byłam w związku z księdzem kilkanaście lat. I to nie ja go uwodziłam (choć w swojej wypowiedzi ksiądz cały czas sugeruje, że to kobieta księdza zwodzi na złą drogę!). Ja miałam 16 lat, nic nie wiedziałam o życiu i to on mnie uwiódł!. Był znudzony życiem i zachciało mu się przygody - tylko że to zrozumiałam dopiero po latach, jak juz było za późno na cokolwiek ;( On za wszelka cenę dążył do związku ze mną, mimo że na początku jego zabiegów po prostu go unikałam, bo była to dla mnie nowa krępujaca sytuacja. Wreszcie jednak mu się udało. Był wspaniałym człowiekiem (tzn. na takiego sie kreował). Pierwszy powiedział, że mnie kocha i każdego dnia komunikował, jak ważna dla niego jestem. A co mam z tego dziś? Przegrane życie. Już zawsze będę sama z piętnem wykorzystania. Bo on się mną zabawił, by po kilku latach znaleźć sobie inną naiwną... i tak sypiał jednego dnia ze mną, drugiego z nią... a każda z nas myslała, że jest jedyna.
Pieprzony kosciół, pieprzone czarnuchy, pieprzona hipokryzja.
I w jednym ten ksiądz ma rację - po latach prania mózgu w seminarium do niczego sie nie nadają, nawet do pracy żadnej, bo nic nie ptorafią. Pozostaje im tylko tkwienie w tej zakłamanej instytucji i zajmownaie się np. orzekaniem o nieważności małżeństwa w sądzie biskupim Księża to pasożyty społeczne i najwięksi wykorzystywacze ludzi, jakich znam...
Trzymam się z daleka od tego kościoła, bo to właśnie tam widzę najwiecej zła, najwięcej działania szatana.
"GDZIE DIABEŁ NIE MOŻE, TAM KSIĘDZA POŚLE". |
|
Zraniona
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Pią Paź 09, 2009 17:09
|
|
|
Zraniona przykro mi, że miałaś takie złe doświadczenie... wydaje mi się że w większości Księża właśnie tak postępują, bo wydaje im się że wszystko mogą. Myślą że są ważniejsi od zwykłych zjadaczy chleba. Przez 6 lat seminarki uczą się egoizmu i później wynikają takie sytuacje, jednak nie można wszystkich podpiąć do tej grupy. Z pewnością są jeszcze tacy którzy kochają właśnie tą jedyną i są z nią ale niekiedy boją się wyjść bo myślą że sobie nie poradzą w naszym mormalnym życiu z naszym mnóstwem obowiązków i trosk.
Jednak miłość to miłość i gdy nie jest chora to jest czymś pięknym - nie bójmy się jej nawet jeśli odczuwamy ją do księdza. Serdecznie pozdrawiam i jednoczę się z wami:* |
|
przyjaciółka
Gość
|
0
|
|
|
|
Wysłany: Nie Paź 11, 2009 13:12
|
|
|
Jak zareagowałybyście na zdradę??? A w dodatku zdrady Chrystusa??
Ksiądz jest w żywym związku z Jezusem.
Nie można, niewolno.. plamić tego związku i skazywać siebie i jego (tego księdza) na potępienie..
Jeśli tylko zawierzysz Bugu całym sercem to poprowadzi Cię na taką drogę w której będziesz na pewno szczęśliwa.
Uszanuj wybór tego Księdza, bo on się poświęcił na miłość duchową, daleką od tej cielesnej, o którą Ci chodzi. Jeśli kochasz, to zatrzymaj to w tajemnicy i módl się. To Ci pomoże.. |
|
Gosia
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Pon Paź 12, 2009 17:12
|
|
|
Dziewczyno, o czym Ty piszesz???
"Ksiądz jest w żywym związku z Chrystusem" - to Twoja interpretacja. A Ty nie jesteś? to współczuję bardzo! A wg mnie każdy wierzący człowiek jest w "żywm związku z Chrystusem" bez względu na to, jaki zawód pełni i kim jest. A ksiądz to słaby człowiek jak wszyscy inni. Wszyscy ludzie są sobie równi i są równi względem Boga. I kiedyś staniemy na sądzie ostatecznym wszyscy razem i nie będzie żadnej hierarchii.
"Uszanuj wybór tego Księdza, bo on się poświęcił na miłość duchową, daleką od tej cielesnej"
To może niech ksiądz sam uszanuje drogę, którą wybrał, bo to oni sami szukają podniet i rozrywki w swoim życiu z nadmiaru wolnego czasu, jakim dysponują. Nikt księdza do łóżka na siłę nie bierze, w moim przypadku to ja zostałam zbałamucona, zmanipulowana i sprowadzona na złą drogę, miałam tylko 16 lat i umysł niewinnej dziewczyny idealistki. A ten gnój był po 30-tce i był już doświadczonym w seksie wyrachowanym kawalerem, który szukał podniet bez zobowiązań.
Ty Gosiu jesteś widzę teoretyczką, przeczytałaś jakieś "prawdy objawione" w jakiejś "katolickiej" książce albo zbyt mocno wsłuchałaś się w manipulatorskie mentorstwo jakiejś nawiedoznej "osoby duchownej", stąd taki wpis. Wnioskuję, że kompletnie nie znasz życia księży i nie masz pojęcia o ich zachowaniu, posługujesz się tylko sowimi teoryjkami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i z prawdą, służą tylko manipulowaniu "owieczkami" i uczeniu ich szacunku do tych "lepszych", czyli do księży, którymi ja notabene gardzę. |
|
Zraniona
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 20:11
|
|
|
| Zakochałam się w księdzu!!!Co mam zrobić, powiedzieć mu o tym??? |
|
Aneta
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 21:16
|
|
|
Zgadzam się ze zranioną. poza tym to jeden z papieży zdaje się grzegorz 12 wprowadził celibat, wcześniej księża mogli mieć co chcieli. Poza tym to tacy sami ludzie jak my więc nic co ludzkie nie jest im obce - cielesność też, więc jeśli gosiu wierzysz w to, że w momencie wstępowania do seminarki są pozbawieni cielesności to się mylisz. A co zraniona może sama się do łóżka pchała? jak pisze miała 16 lat więc była dzieckiem i mu zaufała, to on ją skrzywdził a nie odwrotnie, więc zastanów się co ty piszesz.
Droga Aneto skoro się zakochałaś to zastanów się czy uczucie jest tak silne że przez to bardzo cierpisz. Nie wiem jak wyglądają twoje relacje z nim tzn. czy widzisz go tylko na mszach czy w szkole czy może należysz do jakiejś organizacji a może jesteście znajomymi. Ja jestem zwolenniczką mówienia wszystkiego, rozmawiania o emocjach i wyznłam miłość księdzu 4 lata temu - do tej pory się przyjaźnimy, ale ja go nadal kocham. Mi się nie udało dojść do celu, ale Tobie może się udać. Zbierz się w sobie i porozmawiaj z nim, ale nie namawiam, najlepiej będzie jak postąpisz tak jak czujesz. Jeżeli chcesz poczytać o tym jak wygląda moja sprawa to zapraszam na bloga 1cinderella1.bloog.pl. |
|
przyjaciółka
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Wto Paź 20, 2009 18:52 ja tez tak
|
|
|
Ja tez. Bylam starsza od Ciebie i samotna. Bylam zabawka jego . Zakochalam sie,a on traktowal to jak cos, co musi miec swoj kres . Bylam panienka do towarzystwa . Odszedl jak odchodzi sie z domu towarzyskiego. Po dzis dzien nie jestem w stanie wejsc do Kosciola , i wypisanie z Kosciola. Trzymaj sie "zraniona" . Jestem takiego samego zdania co ty ,ze to marna obluda. Znam ten bol ,po ktorym wstac juz nie mozna i nie daj sobie wmowic,ze winna kobieta -zawsze tu winna kobieta -jak za sredniowiecza. Zawsze kobieta byla tu marnoscia ,pokusa ,grzechem i zawsze byl wyzszy cel -nadczlowieczy,a twoj bol nic tu nie znaczy z jego wyzszym celem istnienia.
Trzymaj sie. Pozdrawiam. |
|
podobna
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Pon Paź 26, 2009 22:02
|
|
|
,,przyjaciólka" przyznaję ci rację!
Ty jedna myślisz pozytywnie.
Pomóz mi doradź jak mam zacząć z nim rozmowę?? |
|
Zakazana
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Pon Paź 26, 2009 22:05
|
|
|
Ludzie zastanówcie się co mówicie jak byście sami to przeżywali nie wygadywali byscie takich bzdur:(
Ksiądz w mojej parafii ma 25 lat ja mam 16 nie potrafię się odkochać bo się tak nie da.NIe mogę jeść spać myślę tylko nim:/
NIe mogę mu powiedzieć bo uznał by mnie za wariatkę i ja bym miała przesrane u niego u proboszcza i u rodziców!
Duszę to wszystko w sobie bo boję sie ko0mu kolwiek powiedzieć bo zaraz wiedzieli by wszyscy że ... się zakochała w ksiedzu...
Wszystkie wasze wypowiedzi to bzdury musielibyście sami to przeżyć żeby poczuć jaki to jest trudne:( |
|
zakazana
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Wto Paź 27, 2009 09:45
|
|
|
| Zakazana napisał/a: | ,,przyjaciólka" przyznaję ci rację!
Ty jedna myślisz pozytywnie.
Pomóz mi doradź jak mam zacząć z nim rozmowę?? |
Droga zakazana, oczywiście masz rację - ten kto tego nie przeżył, nie wie jak to jest.
Podejrzewam, że ksiądz, o którym myślisz ma grupkę znajomych świeckich i się z nimi spotyka - ludzie się pewnie burzą, ale przecież to nie jest zakazane.
Mój ksiądz mnie uczył - miałam prościej, ale przez rok nauki nic mu nie mówiłam, jedynie zapraszałam go na moje występy. Angażowałam się również w parafii, w różnych organizacjach, chociaż nikt mnie tam nie lubił, bo nie jestem typem dewotki - w ten sposób przyzwyczaił się do tego, że zawsze gdzieś tam jestem. Jak przenieśli go na inna parafię powiedziałam mu że będę do niego przyjeżdżać na msze, bo tylko jego kazania do mnie trafiają - co było świętą prawdą:) Za każdym razem po mszy czekałam na niego i rozmawiałam odprowadzając go na plebanię. Pewnego dnia odważyłam się zaproponować mu spotkanie, ale zastrzegłam sobie, że to nie ma być spotkanie księdza z wierną, ale takie prywatne - by był po prostu sobą. Zgodził się - wcale go nie namawiałam. I tak minęło pierwsze spotkanie, drugie, trzecie... aż do dzisiaj. Po jakiś 3 miesiącach całkowicie przez przypadek powiedziałam mu, że go kocham. dużo ryzykowałam, ale to na niczym nie zaważyło - dalej jesteśmy przyjaciółmi i pomimo, że z jego strony to nie miłość, to jestem dla niego ważna, o czym mogą świadczyć wieczne moje wyrzuty, które dzielnie znosi:) Ostatnio jednak powiedział odnośnie naszej przyjaźni: " muszę się sam przed sobą bronić" to trochę mnie zastanawia, ale mniejsza z tym.
Do czego zmierzam: otóż:
jeżeli ten ksiądz Cię uczy, to zacznij angażować się na religii - pomagaj mu w organizowaniu imprez, tak na ochotnika,
zapisz się w kościele do organizacji, którą prowadzi albo jeśli takiej nie ma pojawiaj się na mszach, wtedy, kiedy on je odprawia. Wszystko w celu przyzwyczajenia go do siebie, swojej obecności.
rozmawiaj z nim szczerze i nigdy nie udawaj zbytnio wierzącej - oczywiście jeśli nią nie jesteś, bo ksiądz też człowiek i chce mu się mieć normalnych znajomych.
To właściwie wszystko - resztę musisz sama wyczuć. Zobaczyć jaki on jest dokładnie i w końcu znajdziesz odpowiedni moment na zaproponowanie spotkania. Uważam, że jesteś w lepszej sytuacji niż ja, bo między Wami jest mniejsza różnica wieku - tylko 9 lat.
To jest jak zwyczajne pozyskiwanie znajomych, nie możemy widzieć w księżach tylko tych, którzy albo modlą się całymi dniami, albo każą na ambonie. Oni też prowadzą normalne życie - i pomyśl dlaczego akurat nie Ty miałabyś brać w nim udział? Bądź tylko rozważna i cierpliwa, a wszystko powinno pójść dobrze. A z czasem wyznaj mu co na prawdę czujesz, jeżeli okaże się, ze on też, to będę się cieszyć, ale jeśli pozostaniecie "tylko" przyjaciółmi, to wydaje mi się, ze i tak odniesiesz sukces:)
U mnie cały proces trwał 3 miesiące i było spotkanie:) to nie długo - powodzenia i informuj mnie o postępach! Mam nadzieję, że trochę pomogłam...
Pozdrawiam! |
|
przyjaciółka
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Sro Paź 28, 2009 12:48
|
|
|
| Stanowisko kościola, tak brutalnie pozbawiajace ojca dla dzieci, ktore spłodzili księża jest OBRZYDLIWE. Zasłanianie sie POWOŁANIEM jest tak wredne, że nie do opisania. Skoro karane jest dziecko brakiem ojca to natychmiast powinno sie karać kleche wywaleniem z kosciola. To powinien byc automat!!!! Nie chce byc ojcem nie musi, ale zeby go za to wynagrzdzac zapewniajac bezproblemowa przyszłosc? KK z takim podejsciem do życia to drań na draniu draniem poganiany !!!! Koszmar!!! Jak sie nie wstyudzi taki NIBY KAPŁAN. Takie wypowiedzi wysoko postawionych klechow puszczac w eter toz to szok. I to kto to mowi. SĘDZIA!!!!!!!!!!!!!! Jak taki ksiadz moze byc sedzia!!!! ktory niewinne dziecko skazuje, a winnego ksiedza nagradza. Precz klecho. Zycze Ci bys w nastepnym wcieleniu był synem ksiedza!!!!!!!!! ktory zostaje przed toba ukryty pod sutanna takiego jak TY. Obudz sie!!! |
|
CZŁOWIEK
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Nie Lis 01, 2009 16:59
|
|
|
Do mojej Parafii przyszedł nowy ksiądz Jest bardzo ładny i ma bardzo Fantastyczny Charakter. Jego Humor jest Boski
Na początku stwierdziłam A jest to niech sobie będzie a Teraz tak nie myślę teraz jest inaczej Kocham Go i bym chciała z nim być Ale to jest nie możliwe ponieważ on dla mnie nie zrezygnuje z bycia Ks.
Tylko nas dzieli 16 laT ale dla mnie wiek sie nie liczy :p
Robie wszystko zeby go zobaczyć ale i tak wiem ze z tego nic nie bd !!
Jest dziewczyna ktora tez moim zdaniem do niego startuje Jest ode mnie ładniejsza :/ ALe za to pusta ^^
nie wiem co o tym dalej sadzić niech Ktoś mi odpowie !!
Mój nr GyGy <gadu-gadu> to 8190092
z góry dzięki |
|
Ktoś ??
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Nie Lis 01, 2009 19:39
|
|
|
Nie ma czegoś takiego jak ładniejsza, skąd wiesz Ktosiu, że jemu ona bardziej się podoba?
Ja też uważam że wiek nie gra roli, ale nie możesz aż tak pesymistycznie do tego podchodzić. Jeżeli nawet nie miłość Was połączy, to nie chciałabyś, żeby ofiarował Ci przyjaźń? Nigdy nie wiadomo co wyniknie z takiej przyjaźni... |
|
przyjaciółka
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Nie Lis 01, 2009 21:53
|
|
|
Dosłownie nie znam jeGo charakteru Ale tak podejrzewam ze ona moze sie jemu podobać. jak z nia gada To jest bardziej wyluzowany i sie usmiecha a jak ze mna rozmawia To Jes taki "sztywny"
Moja Przyjaciółka też ma taki problem Zakochała sie w ks. w tej samej paRafi co ten ks. ktorego ja kocham ^^
I tamten ks. mi też sie podoba ale i tak ten ks. co w nim sie kocham jest od niego ładniejszy |
|
Ktoś ??
Gość
|
0
|
|
|
Wysłany: Nie Lis 01, 2009 22:32
|
|
|
Może tą dziewczynę z którą jest bardziej wyluzowany zna dłużej. Jak piszesz on od niedawna jest w Twojej parafii więc musi Cię dobrze poznać zanim Ci zaufa. Ja przez to przechodziłam więc wiem co piszę:)
Grunt, że rozmawiacie a im dłużej tym bardziej sie do siebie zbliżycie. Pomimo że możesz być zazdrosna o jego kontakty z innymi dziewczynami, to nie poddawaj się - rób wszystko, by Cię zauważał, by wiedział, ze zawsze gdzieś jesteś.
powodzenia! |
|
przyjaciółka
Gość
|
0
|
|
|
|
|
|