|
|
| Wiadomość |
Autor |
Wysłany: Sro Kwi 16, 2008 23:08 Ile zostało z pokolenia JP2?
|
|
|
2 kwietnia 2005 roku większośc z nas robiła sobie nowe postanowienia typu: będę lepszym człowiekiem, więcej nie zrobię tego, czy tamtego. Modne stało się określanie siebie jako członka pokolenia JP2.
Ale czym jest to pokolenie? Czy nie jest to tylko wykreowane przez media przedsięwzięcie, czy mit, który przemija?
Ilu z nas utrzymuje się nadal w swoich postanowieniach? O Janie Pawle II przypominamy sobie 2, 3 razy w roku, w rocznicę urodzin, śmierci, ewent. w Światowe Dni Młodzieży. Czy nasze przyżeczenia nie były tylko pustymi słowami, wypowiedzianymi pod wpływem impulsu, żalu po stracie tego człowieka? Ile został9o z pokolenia JP2?
Czekam na Wasze opinie na ten temat |
|
weo
Użytkownik
Pkt. łącznie za posty: 0 Miejsce w rankingu: 9 Aktywność (pkt): 85
|
0
|
|
|
Wysłany: Czw Kwi 17, 2008 10:53
|
|
|
| Jesteśmy tylko ludzmi... Pustych słów mnóstwo. |
|
Ann
Ann Użytkownik
Pomógł: 2 razy Pkt. łącznie za posty: 1 Miejsce w rankingu: 2 Aktywność (pkt): 272
|
0
|
|
|
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 01:17
|
|
|
22 Marca tego roku minęła rocznica śmierci niezwykłego człowieka. Największego, jaki dotąd zjawił się na Ziemi. Ilu z nas pomyślało o jego zasługach i życiu? W dniu pełni księżyca przypadającej według starożytnego kalendarza na połowę miesiąca nisan umarł Jezus. Pamiątkę jego śmierci obchodzili chrześcijanie co rok w tym dniu. Po jakimś czasie zapomnieli. Ilu z nas ma pojęcie o tej uroczystości?
Ale kilka dni poźniej przypadła rocznica śmierci innego człowieka, który nie był większy od Jezusa. Podawał się za jego sługę, choć był politykiem zaangażowanym w obalenie ustroju kilku państw europejskich. Wygląda to tak, jakby Jezus był zwolennikiem wprowadzenia gospodarki rynkowej i rządów trzeciej RP.
W rocznicę śmierci Jezusa ogromna większość ludzi nazywających siebie chrześcijanami wspominała życie i śmierć przywódcy państwa watykańskiego z powodu jego zasług politycznych i społecznych. Nie tylko takich zasług. Nieżyjący papież niewiele zrobił dla świata (a zwłaszcza w porównaniu z Jezusem), za to zrobił wiele dla samopoczucia Polaków. Urósł w tym kraju do pozycji bóstwa jeszcze za życia. Gdyby przyjrzeć się, ile mówi się o papieżu w porównaniu do czasu poświęcanego Bogu i innym osobom uważanym w katolicyzmie za święte, można dojść do wniosku, że papież zastąpił Boga w sercach ludzi. Ów zapomniany Jezus powiedział: „Gdzie skarb twój tam i serce twoje” oraz „z obfitości serca mówią usta”. Jak często cytuje się Jezusa a jak często Jana Pawła drugiego?
Czemu więc taką wagę przywiązuje się do osoby papieża - Polaka? Powodem są w jakimś stopniu problemy z tożsamością Polaków. Polska jest krajem krytykantów, oskarżycieli, wzbudzanie poczucia winy i gorszości w innych jest przekazywane z pokolenia na pokolenie w tym nieszczęsnym narodzie, w którym pustka i degrengolada szlachecka nie zostawiły miejsca do rozwoju innym warstwom, a same zostały zadeptane przez zaborców. To co pozostało zaorały dwie wojny światowe, rzeź elit, socjalistyczna polityka podcinania inwencji i zwracania jej przeciwko sobie.
Kto potrafi czuć się w porządku bez poniżania innych, stałej walki o bycie lepszym i narkotycznych niemal metod budowania fałszywej, bezproblemowej rzeczywistości? Jak przestać czuć się gorszym?
Jest sposób. Fanatyczna wiara w idoli narodowych. Dzięki nim wszyscy jesteśmy „lepsi” od tych groźnych i tajemniczych INNYCH. To dziwny rodzaj religii, jakiś chory zestaw kompleksów, kultu jednostki i nacjonalizmu. O śmierci Jezusa nikt nie pamięta, Jezus nie był Polakiem i nie „rozwalił komuny”. Nie można postawić go obok Regana czy Gorbaczowa i powiedzieć „nasi górą”. Ilu z tych ludzi poważnie traktuje własnego papieża lub choćby pamięć o nim? Jest im potrzebny jak rzecz codziennego użytku. Potrzebny, żeby się lepiej poczuć, żeby brać, a nie dawać, żeby skorzystać bez zobowiązań. Oczyścić sumienie, dowartościować się, odłożyć do następnego razu.
Według znanej teorii psychologa A. Maslowa, człowiek ma pewną kolejność potrzeb. Zaspokojenie jednej powoduje przypomnienie sobie o innej. Człowiek, który się dusi, niekoniecznie czuje dotkliwy głód, nawet, jeśli ma pusty żołądek. Podzielił tą kolejność na pięć poziomów, od fizjologii do samorealizacji. Jeśli religia ma być tylko jedną z tych potrzeb na trzecim, czy piątym poziomie, to staje się narzędziem, ludzie używają jej dla siebie, biorą sobie coś, co uważają za Boga lub jego substytut, używają, odkładają, przechodzą do kolejnej aktualnej potrzeby.
Są głodni - idą do restauracji albo do kuchni. Są śpiący - idą spać. Mają pełny pęcherz - idą do ubikacji. Są znudzeni - idą na imprezę. Są przygnębieni, lub coś się nie układa - idą do kościoła, na pielgrzymkę, na spotkanie z papieżem, „podpinają się” pod pokolenie JPII. Potrzeba załatwiona znika, przychodzi kolejna. Na spacer, albo do ubikacji. Bóg ma teraz czekać na swoje miejsce w cyklu.
To jest właśnie pokolenie JPII. W kolejnych wpisach mogę dorzucić kilka konkretów i przyjrzę mu się w cyfrach. |
|
olka
Moderator
Pkt. łącznie za posty: 0 Miejsce w rankingu: 56 Aktywność (pkt): 14
|
0
|
|
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 14:26
|
|
|
| Witaj, dałem szacunek, ale przyznam szczerze - wolałbym tego obnażenie wszystkich tych, którzy nazywają się pokoleniem JPII nie czytać. Przykre, ale prawdziwe. To pokolenie narodziło się w przededniu smierci Paieża i umarło kilka tygodni później. Niestety. Pozostali Ci, którzy tym pokoleniem są i dla nich śmierć Papieża była prawdziwym przeżyciem, a nie napompowaną żałobą, której ulegli wszyscy. Ile osób jest w stanie przytoczyć słowa Papieża, przeanalizować jego drogę? Mówią tylko o utartych stereotypach, generalizują, nie znają szczegółów. Dlatego uważam, że pokoleniem JPII powinno nazywać się ludzi wierzących, podążających drogą naszego wielkiego rodaka i Boga. |
|
Mateusz Wziątek
Dziennikarz Użytkownik
Pkt. łącznie za posty: 0 Miejsce w rankingu: 96 Aktywność (pkt): 8
|
0
|
|
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 10:11
|
|
|
Pokolenie JP2.
Ludzie, którzy podobno kochali papieża i uważają go za wzór. Przypisują mu przydomek „wielki” i uważają, że miał istotny wpływ na politykę i moralność całego świata. Zwłaszcza na nich samych.
Jaki więc był rzeczywisty wpływ papieża - Polaka na moralność świata?
Nie jestem pewna, czy chodziło o moralność świata, czy o inne cele. Każdy polityk, w ogóle każda osoba publiczna musi dbać o swój wizerunek. Najprostszym sposobem jest tzw. populizm, czyli mówienie tego, co spodoba się wszystkim i wszędzie. W szczególnie wygodnej sytuacji są osoby, które nie są zobowiązane głoszonymi przez siebie hasłami. Dla przeciętnego polityka nawoływanie do pokoju jest pewnym zobowiązaniem, ponieważ ma on realny wpływ na to, czy pokój będzie, czy nie. Papież jako polityk bez konwencjonalnej armii i państwa narodowego, może nawoływać do czegokolwiek, nigdy nie jest to traktowane jako obietnica lub zagrożenie. Jest pokój - bo papież nawoływał. Nie ma pokoju - bo politycy popsuli. Nieopisanie wygodna sytuacja.
Papieże mogą wygłaszać skrajnie utopijne hasła, jeśli jest im to potrzebne do zdobycia popularności. Nikt ich nie będzie z czegokolwiek rozliczał. Pozostaje tylko wrażenie - czysty marketing - że mamy do czynienia z człowiekiem nieskazitelnie szlachetnym. Nic więcej z tego nie wynika, ale image staje się niemal boski.
Faktycznie, nie jest łatwo empirycznie sprawdzić skuteczność czyjejś modlitwy ani wpływ na ludzi. Jednak w pewien sposób można to zmierzyć. Jeśli faktycznie JP2 był autorytetem, to ktoś musiał go słuchać. Na tym polega bycie autorytetem. Uważa się go za osobę, która miała wielki wpływ na świat, był głową kościoła, liczącego miliard ludzi. Jeśli jego nawoływania o pokój znaczyły więcej, niż budowanie wizerunku, to powinien być jakiś efekt. Poniżej opisuję więc ten efekt.
W okresie rządów Jana Pawła II w Watykanie, wybuchło 51 wojen i konfliktów zbrojnych, z czego co najmniej 20 w krajach, gdzie chrześcijanie stanowią istotny odsetek. Żaden z tych konfliktów nie zakończył się pod wpływem presji lub mediacji papieża.
Nie można też tłumaczyć, że to Arabowie są winni, bo nie są katolikami i nie słuchają papieża. Wychodzimy z założenia, że dla Boga nie jest problemem poradzić sobie z Arabami, poza tym papież modlił się o pokój na całym świecie i cały świat namawiał do zaprzestania wojen. Należy się więc przyglądać jego skuteczności w takiej skali, do jakiej sam się przymierzał.
Lista konfliktów zbrojnych na świecie w latach 1978 - 2005
Indonezja - nieprzerwana wojna domowa
Gwatemala - wojna domowa przez cały okres
Kolumbia - nieprzerwana wojna domowa z zaangażowaniem kleru katolickiego
Erytrea - kilkakrotnie przez cały okres
Angola - cały okres
Afganistan 1978, 2001
Lesotho - 1979, 1998
interwencja wietnamska w Kambodży 1979
długotrwała wojna domowa w Nikaragui 1979
wojna iracko - irańska 1980
wojna libańska 1981
stan wojenny Polska 1981
Senegal (Casamance) 1982
wojna brytyjsko - argentyńska o Falklandy 1982
Sudan od 1983 permanentne wojny
Sri Lanka 1983
interwencja amerykańska na Grenadzie 1983
wojna między Mali a Burkina Faso 1985
atak USA na Libię 1986
powstanie w Libanie 1987
Uganda 1987
Papua Nowa Gwinea wojna domowa 1988
panama 1989
Powstanie w Rumunii 1989
Liberia 1989
interwencja USA w Panamie 1989
Mozambik do lat 90.
I wojna w zatoce perskiej 1990
wojna domowa w Somalii + interwencja USA 1990
Dżibuti 1991
Armenia - Azerbejdżan 1991
Sierra Leone 1991
wojna domowa w Jugosławii 1991
Gruzja 1992
Burundi 1993
Rwanda 1993
wojny w Serbii, Chorwacji i Bośni 1993
Jemen 1993
I wojna czeczeńska 1994
Kongo 1996
Nepal 1996
Etiopia 1998
Gwinea Bissau 1998
Demokratyczna Republika Konga 1998
II wojna czeczeńska 1999
konflikt o Kosowo 1999
II wojna w zatoce perskiej + militarna okupacja Iraku 2003
przewrót na Haiti 2004
Czad 2005
Zapewne nie jest to lista kompletna, opracowałem na podstawie dostępnych informacji, ale jeśli ktoś uważa, że coś pominąłem, proszę o info, będę wdzięczny.
Jeszcze ciekawsze jest to, co działo się w Polsce - ojczyźnie papieża i to w okresie po roku 1989, czyli w czasie, kiedy Jan Paweł 2 był niepodważalnym autorytetem moralnym i każda ekipa rządząca identyfikowała się z jego nauczaniem, nie mówiąc już o społeczeństwie. Otóż Polska w tym okresie wysyłała żołnierzy w kilkanaście miejsc, z czego co najmniej sześć wypadków miało charakter specyficznie militarny. Po śmierci papieża, kiedy efekt pokolenia JP2 jest podobno szczególnie silny, dzieje się jeszcze ciekawiej. Ani jedna z tych interwencji nie była wojną obronną, mimo to papież nie wyraził sprzeciwu wobec udziału Polski w konfliktach zbrojnych. Taki sprzeciw byłby już zobowiązujący. Przestałby być hasłem marketingowym, musiałby wywołać reakcję innych polityków. To samo dotyczy zresztą wojen w innych częściach świata. Łatwo jest potępiać wojnę ogólnikowo, jako zjawisko, trudniej jest powiedzieć głośno i nazwać po imieniu, że Irak, Izrael, Syria czy USA dopuszcza się agresji i w imię Boga zażądać wycofania armii. Można się narazić...
Ponieważ wiele misji polskiego wojska jest utajnionych (na przykład konwoje z dostawami sprzedanej broni oraz niektóre działania w ramach misji pokojowych), trudno ustalić, jak często ojczyzna papieża angażuje się w działania wojenne w stopniu wykluczającym moralność chrześcijańską. Nawet akcje jawnie militarne są objęte częściową tajemnicą. Wybrałem więc te, których charakter otwarcie kłócił się z nawoływaniem o pokój.
1997 Grom - interwencja w Sławonii
1998 Serbia - oficjalnie ochrona ambasadora OBWE - Grom, opinie o akcji są różne.
2001 Tajne operacje w Kosowie - Grom
2002 Grom w Afganistanie
2002 Działania w Iraku prowadzi Grom i według niektórych opinii Formoza, później także inne jednostki
2006 Afganistan - wysłanie kolejnych żołnierzy
Zupełnie niezrozumiała jest działalność Jana Pawła II skierowana przeciw władzom i ustrojowi państw socjalistycznych. Do dziś wielu Polaków opowiada z dumą, że „nasz papież rozwalił komunę”. Tylko jak to się ma do jego nawoływań o pokój, zgodę i jedność? Przecież mówimy o działaniach wywrotowych.
Z jednej strony podkreśla się wpływ papieża na działalność i determinację opozycji antykomunistycznej w Polsce, z drugiej zapomina się, że ta działalność doprowadziła do stanu wojennego. Robotnicy w stoczni mogli naiwnie liczyć na to, że rząd się ugnie i odda inicjatywę, ale papież? Jako świetnie wykształcony filozof, znawca historii i urzędująca głowa państwa nie powinien być zdziwiony, że próba wywołania przewrotu ustrojowego może wywołać stan wojny. Jeśli się mówi o pokoju, nie można równocześnie jątrzyć, bo jest to hipokryzja.
Nie znamy rzeczywistego wpływu Jana Pawła II na załamanie się bloku wschodniego, wiele wskazuje na to, że jego rzeczywisty udział był raczej nikły. Jeśli jednak - jak sądzi wielu w Polsce - był to udział decydujący, to prowokator tych wydarzeń odpowiada jednocześnie za ich skutki - na przykład wojny domowe w Rumunii i Czeczenii.
Nie jest moim celem rozstrzygać, czy upadek systemu socjalistycznego był dobry, czy zły, ani określać, czy to, co go zastąpiło jest dobre, czy złe. Nie dotykam nawet tego, że nauczanie Jezusa wykluczało ingerowanie w ustrój polityczny własnego państwa, nie mówiąc o obcych. To wszystko inne tematy. Zamierzałem pokazać tu dwie rzeczy:
- Działania Jana Pawła II były sprzeczne z jego własnym nauczaniem.
- Rzeczywisty wpływ jego nauk, jeśli w ogóle istniał, był i jest minimalny. Nie ukształtował żadnego pokolenia ludzi dojrzalszych moralnie.
Jeśli ktoś modli się o pokój na świecie, a mimo to trwają wojny, oznacza to że Bóg nie wysłuchuje jego modlitw. Dlaczego nie wysłuchuje? Każdy może odpowiedzieć sobie sam.
Pokolenie JP2 naturalnie jest zachwycone ciągłym nawoływaniem zmarłego papieża o pokój. Jednocześnie z ekstatycznym uwielbieniem dla frazesów i propagandy, prawie każdy nadal myśli swoje, tak jak myślał i robi, tak jak robił.
Według badań firmy Pentor z 13 kwietnia 2005 roku 65 procent Polaków stanowczo zalicza siebie do pokolenia JP2 a kolejne 25 procent „raczej tak”. Łącznie 90 procent. Jednak poglądy tych ludzi są inne, niż hasła wygłaszane przez ich idola.
W badaniu CBOS z marca 2005 26 procent Polaków uważa że nasi żołnierze powinni pozostać w Iraku (rok wcześniej 43 procent), poparcie dla tzw. misji stabilizacyjnej przez poprzedni rok oscylowało około 40 procent. Także 40 procent uważało w marcu 2005, że wojna prewencyjna jest działaniem usprawiedliwionym.
Co prawda poparcie dla udziału Polski w wojnach spada, jednak ten spadek poparcia wiąże się głównie z pojawieniem się ofiar w ludziach, obawą przed odwetem, brakiem korzyści finansowych dla kraju i kompromitacją Amerykanów, którzy nie znaleźli broni chemicznej. Nie ma to żadnego związku z nawoływaniem papieża o pokój. Skąd o tym wiadomo? Stąd, że w kwietniu 2003 wojnę w Iraku popierało 32 procent Polaków (tuż po rozpoczęciu) a tuż po wygranej w maju 2003 popierających było 53 procent. Podobnie udział polskiego wojska w tej wojnie - kwiecień 24 procent poparcia, maj - 45 procent (badanie CBOS opublikowane w czerwcu 2003). Co ciekawe, tylko 24 procent uważało, że była to wojna sprawiedliwa. Sprzeciw wobec wojny bierze się więc głównie ze strachu, a nie z umiłowania pokoju. Warto przypomnieć, że czas tych badań, to czas życia i nauczania JP2. Wszystkie te cyfry wskazują, że duża lub bardzo duża część ludzi utożsamiających się z pokoleniem JP2 ma pozytywne zdanie o działaniach wojennych, choć popierają nawoływania o pokój. Albo - mówiąc jaśniej i dobitniej - uważają, że pokój jest pożądany, ale należy go osiągnąć pozabijaniem wrogów.
Paranoja.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czym jest w potocznym rozumieniu pokolenie JP2. Powiadają, że można rozumieć to zjawisko w skali całego świata i że istnieje ono przez cały okres władzy Jana Pawła II w Watykanie. Inni mówią, że narodziło się w dniu śmierci papieża i dotyczy tylko Polski. Jednak żadna z tych definicji nie opisuje faktów.
Pokolenie JP2, to pokolenie ludzi, którzy znaleźli sposób na oczyszczenie sumienia bez zmiany zachowań i poglądów. Są to ludzie, którzy nauczyli się podwójnej moralności, przywłaszczyli sobie papieża jako lek na kompleksy i używają go, kiedy jest im potrzebny. Bez zobowiązań. |
|
olka
Moderator
Pkt. łącznie za posty: 0 Miejsce w rankingu: 56 Aktywność (pkt): 14
|
0
|
|
|
Wysłany: Sro Maj 28, 2008 00:07
|
|
|
| Witam wszystkich .Nie jestem taka mądra jak wy ale wiem jedno ---macie racje. Nie ma takiego pokolenia . To czysty wymysł żeby usprawiedliwiać się sami przed sobą. Osobiście uważałam Jana Pawła za bardzo wybitnego ,uczonego i mądrego człowieka. Miałam {mam } dla niego pełny szacunek jako do człowieka . Ale jestem osobą głęboko wierzącą w Boga i to Jezus jest dla mnie wzorcem do naśladowania -niestety niedościgłym. To co działo się po śmierci papieża i w rocznicę tejże to myślę był zryw { wiary ? } który nie przeżył prób codziennego życia. Bolące jest to jak przedmówca stwierdził ,że w kraju o którym mówi się -chrześcijański- ludzie modlą się do papieża lub jego wizerunku zamiast do Jezusa. A przecież świętują co rok narodziny Jezusa --myślę że nawet nie zdając sobie sprawy co ,dlaczego i w jaki sposób świętują. Myślę że jeśli już jest pokolenie { tu nasuwa się pytanie - młodzież? } to jest ich garstka. Pozdrawiam. |
|
gabula57
Użytkownik
Pkt. łącznie za posty: 2 Miejsce w rankingu: 1 Aktywność (pkt): 407
|
0
|
|
|
Wysłany: Sro Maj 28, 2008 09:35
|
|
|
To ważne, żeby czuć się w porządku.
Jednak równie ważne, jest żeby być w porządku. Można nie być a się czuć. Można - to mało powiedziane. Dożyliśmy czasów, kiedy jedynym kryterium bycia w porządku jest własne samopoczucie. Ludzie zdają się myśleć: 'skoro jest mi fajnie, to znaczy że wszystko jest ok.' Moralność, jako pojęcie umiera.
Jasne, niektórzy powiedzą, że odpowiada im właśnie to. Ich sprawa, ale jeśli jednocześnie utożsamiają się z jakąś ideologią, a robią inaczej, to jest dwulicowość.
Mało tego. Są sprawy, w których nie można traktować swoich upodobań jako ostatecznej miary przyzwoitości. Czasem po prostu własne zachcianki robią krzywdę innym.
Miesiąc po śmierci papieża rozmawiałam ze znajomą. Była przekonana, że teraz ludzie zmienią się na lepsze. Spytałam, czemuż niby tak? 'Bo to wielkie wydarzenie i zmieni ludzi na lepsze'. Odpowiedziałam, że w historii Polski było już wiele takich wydarzeń i... nic. 'Ale nie aż takich wydarzeń! To największe wydarzenie w historii Polski'.
Brakło mi chyba motywacji, żeby odwołać się do takich drobnych wypadków, jak przewrót ustrojowy w roku 1989, zakończenie II wojny światowej, odzyskanie niepodległości 25 lat wcześniej, tragedia rozbiorów, zdobycie Moskwy w 1610, Grunwald... To wszystko drobiazgi w porównaniu z tym, że dzień po śmierci papieża kibice przestali się prać na stadionach... na dwa dni. Nawet wybór żywego papieża nie był tak znaczący jak jego śmierć. Za życia wszyscy go uwielbiali, ale mało kto robił to, czego papież nauczał. Czekali aż umrze? Umarł więc i Polacy nareszcie dostali motywację, żeby się zmienić na lepsze, jak nigdy dotąd w historii. Pokolenie JP2 to więcej, niż pokolenie Solidarności, Młodej Polski, pozytywistów, oświecenia, które nie powstrzymało rozbiorów, kimże oni byli przy pokoleniu JP2?
Zajrzałam więc na oficjalną stronę policji polskiej, żeby sprawdzić, czy faktycznie jest lepiej.
Po pierwsze - jeśli efekt pokolenia JP2 jest naprawdę istotny - wzrost uczciwości powinien być wyraźny. Jak pisałam wcześniej, z tym pokoleniem identyfikuje się 90% Polaków. Jeśli 90% narodu zmienia się na lepsze, statystyki powinny pójść w dół radykalnie. Drobne wahania uwarunkowane zmianami nazewnictwa prawnego, zwiększoną wykrywalnością, emigracją i innymi zjawiskami niezwiązanymi z religią nie stanowią o istnieniu lub nieistnieniu jakiegoś pokolenia. Są to też zjawiska długofalowe, przesilenia następują w różnych momentach - niektóre w roku 2005, inne wcześniej, jeszcze inne później. Z biegiem czasu okazuje się, że przestępstwo gospodarcze opłaca się złodziejowi bardziej, niż kradzież z włamaniem. Stąd ilość tych pierwszych rośnie niezależnie od papieskiego kontekstu, a tych drugich - spada - również niezależnie od tego samego kontekstu. Warto za to zauważyć, że przez okres pontyfikatu JP2 przestępczość rosła w tym samym tempie, co ilość encyklik, pielgrzymek i listów duszpasterskich.
Zasadniczo liczba przestępstw utrzymuje się przez ostatnie kilka lat na poziomie 1.300.000 - 1.500.000. Rok 2005 (śmierć papieża, gwałtowna 'zmiana ludzi na lepsze'), to typowy rok. Stwierdzonych 1.379.962 przestępstw. Przez dwa kolejne lata spadek łącznie o około 8%, czyli w sumie, jak na gigantyczne pokolenie ludzi, żadna rewelacja. Zwłaszcza, że zwiększyła się o około 6% wykrywalność, co działa hamująco. Do tego malejąca ilość przestępstw jest dziełem większej ilości ludzi - liczba podejrzanych wzrosła.
2004 - 578.059
2005 - 594.088
2006 - 587.959
Są to najwyższe liczby od roku 1990, pomimo emigracji, na którą załapali się zapewne nie tylko ludzie uczciwi. Obecnie w Polsce mieszka około 25 mln. ludzi w wieku 15-64 lata (młodsi i starsi rzadko są przestępcami). Ponad pół miliona z nich, to odnotowani jako podejrzani o dokonanie przestępstw. Mało? To nic, wiele wskazuje na to, że będzie więcej. Pokolenie JP2 wymarło w ciągu tygodnia.
Ilość gwałtów utrzymuje się od kilkunastu lat na tym samym poziomie, rośnie za to bardzo wyraźnie ilość przestępstw drogowych. Pamiętajmy, że mówimy o ludziach wierzących, o sumieniu i o grzechu. Przestępstwo drogowe jest mniejszym przestępstwem w świetle prawa, ale jest tak samo grzechem, jak kradzież czy gwałt.
W istotny sposób rośnie przestępczość komputerowa, systematycznie rośnie wskaźnik przemocy domowej i znęcania się nad rodziną. Liczba pobitych dzieci powiększa się regularnie, co najmniej o 1000 rocznie, liczba sprawców jest najwyższa w latach 2004, 2005 i 2006,2007. W tych samych latach zanotowano najwyższą liczbę interwencji domowych, grubo przekroczyła pół miliona rocznie. Tuż po wiekopomnej śmierci papieża. Rok 2004 to również rekodrowa liczba przestępstw pedofilii, masa przestępstw pod wpływem alkoholu, w przerażający sposób wygląda statystyka przestępstw popełnianych przez nieletnich (młodzież wypełniająca po brzegi imprezy papieskie - symbol epoki... ), przyjrzenie się przestępczości w szkołach może dobić. To oczywiście tylko te wypadki, które udało się ustalić i opisać. Ile jest niezgłoszonych i nieujętych w statystykach?
Nie, nie piszcie, że wszyscy ci przestępcy to osobniki darzące papieża antypatią. Zresztą o tej niekaralnej części moralności owego pokolenia będzie następny wpis. Ale skoro stało się już, że symbolem pokolenia JP2 zostali chuligani na stadionach, pogodzeni, wniebowzięci, nawróceni, przepełnieni papieską nirwaną, pokojem i humanizmem godnym renesansowych artystów, na koniec statystyk policyjnych dwa słowa o burdach na stadionach:
Liczba zbiorowych naruszeń prawa na meczach piłki nożnej:
2002 - 65
2003 - 51
2004 - 79
2005 - 78
2006 - 103
2007 -154
Kości zostały połamane, szaliki zostały rozwiązane, przybyłem, zobaczyłem, skopałem, kochamy JP2, nie lękajcie się, totus tuus.
Nic nie zmieniło się na lepsze. Wiele zmieniło się na gorsze.
Czym więc jest pokolenie JP2?
To pokolenie ludzi, którzy czują się ok.
Czują się... ale czy są? |
|
olka
Moderator
Pkt. łącznie za posty: 0 Miejsce w rankingu: 56 Aktywność (pkt): 14
|
0
|
|
|
Wysłany: Sro Maj 28, 2008 12:54
|
|
|
Uważam również , ze to wymysl garstki ludzi. Nie spotkalam sie z takim określeniem kogoś kogo znam ... Ideologia , ktora jest wymyslem bez poparcia w czynach . Pokolenie papieskie... Ludzie chyba naprawdę zatracili się , albo nie maja pomyslu na życie .Czy aby czuć się okej wystarczy być z pokolenia JP2 ? A wlaściwie to o czym swiadczy przynależnosć do tej grupy? Ludzie potrafią wszystko wymyślić ... filozofię takową także .. Bardzo często mit jest osnuty na podstawie jakiegoś wydarzenia, postaci , faktu ... Często zostaje wyolbrzymiony.
Dla mnie JP 2 był niewatpliwie człowiekiem nieprzeciętnym , mądrym , mam ogromny szacunek ku jego osobie ... ale to co niektorzy wyprawiaja przed jego obrazem jest po prostu szczytem głupoty.. |
|
Ann
Ann Użytkownik
Pomógł: 2 razy Pkt. łącznie za posty: 1 Miejsce w rankingu: 2 Aktywność (pkt): 272
|
0
|
|
|
Wysłany: Czw Maj 29, 2008 12:51
|
|
|
Na deser całej historii o polskim mesjanizmie i wzorowym moralnie społeczeństwie chrześcijańskim, kilka zdań o seksie i innych zjawiskach paranormalnych.
Okazuje się bowiem, że powrót do ascezy nie wypalił, a cała etyka papieska w skali ogólnopolskiej to mit, wielki jak balon z nadmuchanej prezerwatywy (nic innego z prezerwatywą nie wolno robić).
W roku 2006 z okazji rocznicy śmierci papieża, wykonano szereg badań, mających związek z życiem religijnym w kraju.
78% Polaków twierdzi, że kieruje się nauką papieża w życiu, a 72% podobno zna treść jego nauczania. (wynika stąd też, że 6% nie zna treści nauczania papieża, twierdząc, że kierują się tą treścią w życiu) (6). Jednocześnie 69% uważało, że używanie środków antykoncepcyjnych jest zasadniczo dobre, taki sam pogląd na życie w konkubinacie miało 56%, na prawo kobiet do przerywania ciąży 38%, na eutanazję 34%, na wyświęcanie kobiet na księży - 17%. (1)
31% Polaków wierzy, że po śmierci trafia się do nieba lub do piekła. 33% nie jest pewnych, co tak naprawdę dzieje się po śmierci. (4).
Tylko 36% uważa moralność katolicką za słuszną.
40% uważa że homoseksualiści powinni mieć prawo do uprawiania seksu(9). Oficjalnie 100% papieży jest przeciwnego zdania.
67% uważa, że nauczanie papieża zmieniło ich życie (6). Obserwując zjazdy młodzieży, pielgrzymki, tłumy podczas wizyt papieskich, można odnieść wrażenie, że tak jest. Jednak ich cele życiowe nie mają nic wspólnego z religią i Bogiem. Poniżej tabela (3)
CELE i DĄŻENIA POLAKÓW
PRACA ------------------------------ 30%
ODPOWIEDNIE WARÓNKI MATERIALNE ----------------------------25%
WYKSZTAŁCENIE ---------------17%
BUDOWA LUB KUPNO MIESZKANIA --------------16%
POSIADANIE I WYCHOWANIE DZIECI ------------14%
CZAS WOLNY ----------11%
POMOC DZIECIOM ---------10%
ZDROWIE ---------10%
MODERNIZACJA DOMU/MIESZKANIA --------9%
ZAŁOZENIE RODZINY -------8%
SAMOCHÓD-POSIADANIE-ZAMIANA ------7%
UDANE ŻYCIE OSOBISTE ----5%
SZCZĘŚCIE RODZINNE ---3%
WŁASNA DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA ---3%
GOSPODARSTWO ROLNE --2%
RELIGIA/WIARA -1%
INNE CELE I DĄŻENIA --2%
TRUDNO POWIEDZIEĆ -1%
W grupie wiekowej 18-24 lata (trzon pokolenia JP2), jest najgorzej. Zero procent.
Tylko 56% jest regularnie praktykujących, chociaż pokolenie JP2 to 90%, a kierujący się nauką papieża to 78%. Przy tym 96% podaje się za katolików (6).
Totalna, monstrualna sprzeczność, niekonsekwencja i hipokryzja.
Za to 57% modli się do papieża! Nie jest jeszcze oficjalnym świętym. To mnie zdziwiło, chociaż pewnie nie powinno. Papież zajął miejsce Boga.
Na pytanie: „Co pana/i zdaniem jest najbardziej potrzebne, aby życie było udane?”, najwięcej odpowiedzi to: „zdrowie”, „pieniądze”, „rodzina”, „praca”.
Na czternastym miejscu znalazła się religia. Jeden procent. (7)
Co ciekawe, w innym badaniu (8) 77% spytanych twierdzi, że religia jest ważna lub bardzo ważna w ich życiu.
Czyli mówiąc prościej:
Na pytanie „czy religia jest ważna w twoim życiu”, Polak odpowie „tak”
Na pytanie „co jest ważne w twoim życiu”, Polak będzie mówił o wszystkim oprócz religii. Podchwytliwy ten CBOS.
O czym to świadczy? O tym, że ludzie oszukują samych siebie. Każdego oszustwa dokonuje się dla jakiejś korzyści. Pisałem o tym w części pierwszej i drugiej. Religia służy do podniesienia sobie komfortu, od religii się oczekuje a nie poświęca jej.
A oto wskaźnik ilości rozwodów łącznie z rokiem śmierci papieża, w którym to Polacy zmienili się na lepsze (10):
2000 - 42770
2001 - 45308
2002 - 45414
2003 - 48632
2004 - 56332
2005 - 67578
Większość rozwodów orzekana jest z przyczyn nieuznawanych przez kościół katolicki.
Religia katolicka i papież to tylko dobra konsumpcyjne, których używa się bez zobowiązań.
Jeśli ktoś ma ochotę na pizzę, to bierze, zjada i zapomina.
Jeśli ktoś ma ochotę na religię - bierze, zjada i zapomina.
Materiału jest tyle, że można napisać książkę, a nie bloga. Udławił bym Was, pisząc wszystko, co odkopałem w statystykach. Skończę więc krótkim podsumowaniem tego, co znalazłem i opisałem albo nie.
Obraz pokolenia JP2, to ludzie, którzy podają się za katolików, często nie chodzą do kościoła, czasem wierzą w reinkarnację, jednocześnie chcą iść do nieba, zaliczają się do uczniów JP2, najwyżej w życiu cenią zdrowie i pieniądze, nie są pewni, czy Bóg istnieje, ale na pewno będą zbawieni, popierają antykoncepcję i aborcję, kochają papieża i znają jego nauki, ale nie potrafią żadnej przytoczyć, kochają pokój, ale popierają wojnę, tolerują homoseksualistów, ale są przeciwni małżeństwom lesbijek, uprawiają seks pozamałżeński i cenią życie rodzinne, są za legalizacją narkotyków, nie widzą problemu w zdradzaniu małżonka, jeśli jest okazja oszukają urząd skarbowy, nienawidzą Żydów, choć kochają bliźnich, inni kochają Żydów, ale nie cierpią homoseksualistów, choć w sumie lesbijki są ok, ale to grzech. U papieża cenią najbardziej, że to Polak, że rozwalił komunę, że był dowcipny, jadał kremówki i taki w ogóle swój chłop. Mówił dużo mądrych rzeczy, których nikt nie pamięta i nie rozumie, ale brzmiało bardzo mądrze. Można przeżyć kilka godzin efektownej ekstazy religijnej a potem wrócić do swojego bałaganu.
Chyba nie nauki szukano u papieża. Szukano idola, a papież skutecznie się na idola promował. Obie strony zadowolone.
Tylko efekt marny.
(1)sondaż TNS OBOP, marzec 2003
(2)badanie CBOS, kwiecień 2006
(3)badanie CBOS, kwiecień 2006 nr.69
(4)badanie CBOS, kwiecień 2006 nr.65
(5)sondaż TNS OBOP, luty 2003
(6)badanie CBOS, kwiecień 2006 nr.73
(7)badanie CBOS, maj 2006 nr.77
(8)badanie CBOS, maj 2006 nr.81
(9)badanie CBOS, lipiec 2005 nr. 3377
(10) dane głównego urzędu statystycznego |
|
olka
Moderator
Pkt. łącznie za posty: 0 Miejsce w rankingu: 56 Aktywność (pkt): 14
|
0
|
|
|
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 19:11
|
|
|
| W zupełności sie z tobą zgadzam Na innym forum { już tam nie piszę } dowiedziałam się bardzo boleśnie jaki ten nasz naród jest chrześcijański, tolerancyjny i kochający Boga. Już nawet nie wchodzę na to forum bo mi sie źle robi jak czytam wulgaryzmy, docinki, przezwiska itp. Tam nie ma spokojnej dyskusji tylko krzyki --jeden na drugiego . A to świadczy o naszym narodzie ,który podobno kocha Boga i bliźniego jednocześnie bluzgając mu w twarz że jest głupi, tępy albo nawiedzony . A już najgorzej ma się ten który przyznaje sie do innego wyznania. Oooooo ten to dopiero ma przechlapane. I dlatego dziękuję Bogu i naszemu adminowi że mamy takie wspaniałe forum i wspaniałych dyskutantów. Pozdr. |
|
gabula57
Użytkownik
Pkt. łącznie za posty: 2 Miejsce w rankingu: 1 Aktywność (pkt): 407
|
0
|
|
|
Wysłany: Czw Cze 12, 2008 22:12
|
|
|
| Ja powiem tylko tyle że Papież Jan Paweł II to najwspanialszy Polak i człowiek na świecie ja generalnie zapamiętam go na całe życie i to dla mnie zawsze będzie NASZ PAPIEŻ.... |
|
hurma1988
niezbadane są wyroki boskie... Użytkownik
Pkt. łącznie za posty: 6 Miejsce w rankingu: 11 Aktywność (pkt): 82
|
0
|
|
|
Wysłany: Czw Cze 12, 2008 22:42
|
|
|
| Papież był wspaniałym przykładem dla wielu ludzi. Ile zostało hmm pewnie niewiele biorąc pod uwagę że 90% noworocznych postanowień kończymy w 3 tygodniu stycznia |
|
michell
Użytkownik
Pkt. łącznie za posty: -1 Miejsce w rankingu: 3 Aktywność (pkt): 268
|
0
|
|
|
|
|
|